Skip to main content

Episode 11 – “Krowa” (“Cow”)

Inspire your friends with this story.

[social_buttons facebook=”true” twitter=”true” linkedin=”true”]

Transkrypcja (english below):

Jak potoczyły się losy twojego brata?

Z bratem to jeszcze mieliśmy takie lata, że nie wiem jak ci to powiedzieć, ale ja byłem sześć razy we Włoszech. Ja przejeżdżałem pięć granic na fałszywych papierach i w fałszywym mundurze otomańskim (Organizacji Todta – OT).

Otomańskim??

Nie, OT. Ta organizacja pomocnicza wojska niemieckiego, budowanie kolei, mostów, naprawa tego itd. Jak ja to przeżyłem, nie wiem, ale mi się niesamowicie udało. 15 kwietnia w [19]44 roku ja wróciłem ostatni raz. Mieliśmy być wysłani do Francji i tych OT-mannów, których pewnie była grupa takich jak ja, Niemcy powiązali drutami na Dworcu Głównym i gdzieś zabrali. A on, jak to się nam urwało, to on dostał…? (1:15) To wszystko, co ja robiłem, to ja robiłem za plecami brata.

Dlaczego?

Dlatego, że on był odpowiedzialny za mnie. Ja nie egzystowałem. Wszyscy (1:30) wiedzieli o tym, ale to on jest odpowiedzialny. Jest tego rodzaju historia, że on dostał przydział skupu? (1:40) broni. Zaczynają się cofać, wojska włoskie, rumuńskie, węgierskie…

Ale skąd on dostał ten przydział skupu broni? Od kogo?

Od kogo… No, od AK… Były używane pieniądze, dziewczęta i wódka. Taka historia była, że ja jego na tym odpuściłem? (2:10). I ja ni mniej, ni więcej… on mieszkał pod 28. na Twardej. Ja wychodzę z Żelaznej, zakręcam na jego stronie i patrzę, że czarna limuzyna stoi, taka dziewięcioosobówka. Ja już nią jechałem. To się przylepiłem do ściany i obserwowałem. Wyprowadzili Heńka, jego przyjaciela, którego Mamusia bardzo lubiła, bo nie to, że był bardzo elegancki, bardzo przyzwoity, bardzo inteligentny. Wynieśli jego i 2 czy 3 karabiny zakręcone w polski koc, ten zielony. Ich wszystkich wsadzili i odwieźli.

Gdzie ich wzięli?

Nie wiem. [I] teraz zaczynają przylatywać grypsy. Gryps to jest taka…

Liścik taki.

To dochodzi do żony, do Heleny. Ona do mnie. Ja wszystkie chody znam. Ale nikogo nie ma tam, gdzie ktoś powinien być. Nie ma! Tak pokręcili. Będzie, nie będzie, tu, tam, wy tam, ci tu, wy tego. Tak pomieszali, że ja nie mogłem zorganizować 20 ludzi. Dlaczego? Dlatego że tam, przy tym wagonie, to na pewno było ich czterech albo pięciu, i to z bronią maszynową.

Czyli oni siedzieli…?

Nie. Oni jeździli po tym terenie.

Aha.

Ciągle. Nie było tego, nie było tego… albo składali pociąg 2-3, żeby go wywieźć do koncentraka. W końcu urwało się to wszystko, dlatego…

Do Oświęcimia?

Nie, zawieźli go do Gross-Rosen.

O, do Gross-Rosen, na Dolnym Śląsku. To daleko od Warszawy.

No i do końca wojny siedział.

Siedział tam, w tym Gross-Rosen?

Tak. Ale Stefan nie przeżył. Coś mu się stało, że kipnął. Bardzo miły facet. A ja, wiedząc, gdzie on mieszkał, bo nieraz Heniek mnie podsyłał, z jakimś biletem albo czymś takim do niego, i ja szedłem. Jego rodzice byli dozorcami na rogu Wroniej i Srebrnej. I… on? bardzo do nich nie pasował, taki elegancki był. On potrafił nosić do granatowego ubrania w prążki brązowe, zamszowe buty. I na nim to wyglądało jak z Hollywood. Ale niesamowity, przyjemny facet. Szkoda.

Ja użyłem tej pamięci, którą miałem, że ja… no ja bym powiedział o kimś innym, ale że ja z nim byłem… Ja wolę tak opowiadać. Nie mogę o…

Ale powiedz mi, Tadziu, czy dużo z twoich przyjaciół przeżyło Powstanie?

Na Twardą, żeby dostać się do Towarowej i potem skręcić do Chłodnej, żeby wyjść z Warszawy, odprowadziło mnie 10 matek.

Samych matek.

Moja była jedenasta. Tylko ja jeden miałem Mamę, tamtych nie było? (6:48) Był jeden Cybulski, o którym mówiono przez parę lat, że on się gdzieś zachachmęcił w Sowietach, na pewno, ale…

Nigdy nie było już żadnego [sygnału].

Nigdy. Za długo już to było… a rodzice żyli, siostra żyła, więc za długie lata, żeby nie dać znać.

A powiedz mi, czy ty miałeś koleżanki, które brały udział w Powstaniu. Wiesz, bo tak samo jak mężczyźni, tak i kobiety brały czynny udział w Powstaniu.

Przede wszystkim miałem kiedyś w Powstaniu przydzieloną do siebie sanitariuszkę, jak ja zostałem postrzelony. Bo nie wiem, dlaczego ja zostałem postrzelony. Ja wiedziałem, że ja zdążę się przewrócić, a oczywiście zrobiłem to w zwolnionym tempie. Zanim upadłem, to mnie przestrzelił tutaj, łobuz. Całe szczęście, że ja przechodziłem przez Twardą. Pojechałem na Pańską i tatuś mi powiedział, żebym ja mu kupił papierosy. I dał mi taką kupę, zdaje się, że dwie paczki po 100 złotych. Złotówek. Ja miałem srebrną papierośnicę. I to wszystko przeszło i utknęło mi za żebrami, między żebrami. Z powodu takiej rany, co ja się dosyć dobrze czułem, zostawili mnie… zdjęliby mnie z linii zaraz, daliby mnie, żebym w biurze gdzieś siedział, a ja przecież taki terenowy byłem, że nie mogłem usiąść. Więc ja to ukrywałem. Jedna z dziewczynek, sanitariuszek, co przydzielili nam je? (8:48), ona powiedziała… Ja nie wiem, ona chyba jeszcze nie skończyła szkoły, ona powiedziała, że mamusia jej powiedziała, że mi się ta rana zepsuła. – A ja mówię: „Dlaczego?” – „A zobacz.” A ja miałem to już… takie żółte coś się z tego wylewało

Ropa.

Ropa. No i oczywiście mnie wystraszyli i ja nic wtenczas nie robiłem, tak się obijałem po tym mieszkaniu, taka kainowa? (9:28) cisza była. I poszedłem na Śliską do szpitala polowego. A szpital polowy był taki, że chyba ze 20 chłopaków leżało pookręcanych jakimiś papierami, cuchnęło ropą, gazetami poubierani. Wprowadzili mnie do jadalni, pośrodku stał stół i to była sala operacyjna. To był duży pokój na parterze, pośrodku wszystko było usunięte, takie jakieś stoliki były. Stół stał i znieczulenia…

… nie było.

Trzeba było trzymać kogoś za rękę.

I w zęby coś.

Tak. No na pewno. Ta sprawa, kombinacja coś, że jest… nasza pani tą (10:40) sanitariuszką. Czy on był doktor, czy nie był, w każdym razie wiedział, co robi, wziął takie szczypce i na dół z tym?

I ciągnął.

Złapał za to i zemknęło (zemdlało?) mu się.

O rany…

Jak drugi raz złapał i wyciągnął, to ona powiedziała, że ja ze stołu w powietrzu przeleciałem do drzwi. I tak gnałem ulicą Złotą, że przez te barykady, przez to wszystko, ja po prostu gnałem, żeby…

… już tam nie wrócić. I co, to się zagoiło tak normalnie?

Zagoiło się pięknie.

To masz dobrego Anioła Stróża.

Tą… jak ona weszła, to jej ciężko wychodziło przez tę papierośnicę, pozostawiła takie wykręty? (11:50), to chłopcy to tak pozaginali. Miałem ją nawet trzymać na pamiątkę, ale gdzieś zginęła. Ale parę złotówek zostało. Mi to porozbierali, zdaje się jeszcze jedną miała u siebie tam w gazecie.

Czyli ta papierośnica tak naprawdę to ci życie może uratowała, bo gdyby nie to…

Ja myślę, że te pieniądze, które to pies? (12:15) też bardzo.

To cię snajper [trafił]?

Nie.

Kto do ciebie strzelił?

On leciał i ja leciałem. I tak lecieliśmy, a on już strzelał, a ja myślałem, że zdążę upaść pod tym strzelaniem…

A, upaść.

…bo to gruzów pełno było. A raz to miałem taki wypadek, że mnie ta „krowa” złapała w powietrzu i wpeklowała (wpakowała?) mnie na placu Kazimierza to był taki jak śmieci? Jak obóz do sellingu (selekcji/sprzedaży?). Tak ogromna kupa, tak ładnie po rozśmieci ludzie tym…? (13:00)

Musisz teraz powiedzieć, co to jest „krowa”.

Te ich rakiety… te uuuu, uuuu. To mnie tak wpeklowała, że mi się trudno było wygrzebać.

Tak, żebyśmy mieli to wiesz, sfilmowane, jeden i drugi. Jeden mamy, a drugi…

Ale tła nie mamy za bardzo. Może na białym tle zrobimy.

O, może tak. Tak, jak powinno być.

Nie, Dorota, ja tego nie robię! Nie, nie, nie, ja się nie podtrzymuję (podejmuję) tego.

Ten jest Tadzia, a ten jest mamy. Dwa takie same, tylko odległość lat dzieli.

Tak.

Największe odznaczenie.

A wiecie, gdzie pan Piłsudski go trzymał, wtenczas tam, w [19]21 roku?

Transcription:

So what happened to your brother?

With my brother, we had those years, that I don’t know how to say this, but I was in Italy six times. I would cross five borders using false papers and in a false otoman uniform (Organisation Todt – OT).

Otoman?

No. OT. That support organization for the German army, they build railways, bridges, fixed it all. How did I survive this, I don’t know, but it was amazing that I did. on April 15, [19]44 I came back for the last time. We were to be sent to France and those OTmen, there was probably a group of them like me, Germans tied us with wires at the Main Station and they took us somewhere. And him, when we were separated he stayed… Whatever I did, I did behind my brother’s back.

Why?

Because he was responsible for me. I didn’t exist. Everyone knew, that he is responsible. the story is that he god assigned to buy back arms. They begin to retreat, Italian Army, Romanians, Hungarians…

But where did he get this assignment to buy back arms? From whom?

From whom… from AK (the National Army) they used money, girls, and vodka. That’s the story, that I let him go. And I, nonetheless… he lived under 28 in Twarda. I walk across Żelazna, turn his way, and there I see a black limousine, a nine-person coach. I already rode that. So I stood flat to the wall and watched. They walked Heniek outside, and his friend, whom my mom liked a lot, but not because he was very elegant, he was just decent, very smart. They carried him out and 2 or 3 rifles bound in a Polish blanket, the green one. They put them in the car and drove away.

Where did they take them?

I don’t know. Now kites start coming. A kite is this…

It’s a kind of note from prison.

They reach the wife, Helen. And she passes them on to me. I know all the links, but no one is where they are supposed to be. They’re gone! They tangled it up so much. He will be, will won’t be, here, there, those there, them here. They mixed it up so much that I couldn’t get 20 people together. Why? Because there, next to that wagon, there were at least four or five of them with machine guns.

Where they locked up?

They were riding around

Right

All the time. It wasn’t that, it wasn’t’ that… they either mounted a train 2-3, to take him to a concentration camp. Finally, it all broke off, because…

Auschwitz?

No, they took him to Gross-Rosen.

Oh, Gorss-Rosen, that was in Lower Silesia. It’s far away from Warsaw.

And he was there till the end of the War.

He was locked up in Gross-Rosen?

yes. But Stefan did not make it. Something happened to him, and he died. He was a very nice guy. And I knew where he lived, so Heniek would send me there with some ticket or something like that, and so I went. His parents were the keepers at the corner of Wronia and Srebrna. And… him? He was unlike them, so elegant. He would wear striped suede shoes to a blue suit. On him, it looked like straight from Hollywod. An amazing, nice guy. A shame.

I used that memory I had, that I… I would say about someone else that I was there… I prefer to say it that way. I can’t about…

But tell me Tadziu, have many of your friends survived the Uprising?

To Twarda street, to get to Towartowa and then turn right to Chłodna, to leave Warsaw, 10 mothers walked with me.

Only mothers.

Mine was the 11th. I was the only one that had a mom, the rest was gone. There was one Cybulski, they say he got lost somewhere with the Soviets, but…

You never heard from them…

Never. It was too long… and my parents lived, my sister lived, so it was too long not to give a sign of life.

And tell me, did you have lady friends who took part in the Uprising? You know, just like men did, women also took part in the Uprising.

Most of all, I had a medic assigned to me when I was shot. I don’t know why I got shot. I knew I was going to fall, and I did that in slow motion, and before I dropped he shot me, the bandit. Luckily I was crossing Pańśka, and daddy told me to get him some cigarettes. And he gave me a pile of money, I think two stacks of 100zł each. I had a silver cigarette box, and it all came through and got stuck between my ribs. Because of that wound I was feeling pretty good, they left me… they would take me down from the line, give me a desk and I was a field guy, I couldn’t sit down. So I would hide it. One of the girls, a medic, they would assign to us, she said… I don’t know if she had even finished school by that time, she said that mom said my wound had gone bad. And I said: “Why?” “Well take a look”, and it was all yellow coming out of it.

Pus.

Pus. And so they scared me of course and I did nothing at the time, just wandered about the apartment, it was so quiet. So I went to the field hospital on Śliska. The field hospital had like 20 guys lying there bound with some papers, it smelled like pus and newspapers. They walked me into the dining room and there was a table there, it was an operating room. It was a large room on the ground floor, everything was moved to the sides, there were some tables. There were a table and anesthetic…

….there wasn’t any

you had to hold someone’s hand

and bite on something

Yes. For sure. So this story, that… she was that medic. I don’t know if he was a doctor, or not, but he knew what he was doing, he took a pair of tongs and he got to it.

He pulled on it.

It slipped

Oh my…

When he got it the second time and pulled it out, she said that I flew from the table to the door in the air and ran through Złota street through the barricades and everything…

…not to go back there ever again. So did it heal?

It healed nicely.

You have a good Guardian Angel.

That… when it came through that cigarette box, it left those bits sticking out. The boys bent it back and I even meant to keep it, but I lost it somewhere. But I had a few zlotys left. 

So that cigarette box possibly saved your life. If it wasn’t for that…

I think that money also helped a lot.

Was that a sniper that hit you?

No.

Wo sho shot you?

He Was running and I was running. We were going like that, and he was already shooting and I thought I could drop before it hit me.

Oh, drop.

It was full of rubble everywhere. [x]

Can you tell me what a “cow” is

Those rockets of their… those pheeeew, pheeew. It [x] that I barely got out.

So that we have this, you know, filmed, one and the other. We have one, and the other…

But we don’t have a good background. Maybe we can do it on white.

Maybe it’s a good idea. That’s how it should be.

No Dorota, I’m not doing this! No, no, no, I’m not doing this.

This one is Tadzio’s and that one is moms. Both the same, only years apart.

Yes.

The highest honor.

And you know where Piłudski kept it at the time in [19]21?

Damian

Hi! My name is Damian, I live in Chicago since 2015, and I am a photographer, traveler, and coffee drinker.
You can learn more about interesting places in Chicago and around the world how to take good photos of them and find a decent cup of coffee on your way!

Honorable Mention Award from “MIFA” – Moscow International Foto Awards.

Leave a Reply